Jak wiecie, zarówno obie jesteśmy chore. Marga ma białaczkę limfoblastyczną typu B. Białaczka jak wiadomo, to nowotwór= intensywna chemioterapia. Spędziła wiele czasu na onkologi. To nie oddział pełen przygnębienia i smutku. To nie dzieci z
wiecznie smutnymi buziami. Grymas bólu, to nie jedyne, co tam
znajdziesz. Onkologia to po prostu życie. Z perspektywy dziecka chorego na nowotwór to wszystko wygląda
inaczej. Życie na onkologii staje się codziennością, oddział – drugim
domem, pacjenci i ich rodzice – rodziną. Życie nagle toczy się wokół
protokołów, chemii, badań, ale to nie jest złe życie. Jest po prostu
inne. Pacjenci i ich rodzice przywykają i na tym, budują swoją
codzienność, która jak się z czasem okazuje, wcale nie jest taka zła. Można poznać tam, wiele super osób, niezwykłych osób. Wspomnienia jakie ma Marga są tylko dobre. To był czas wielu zmian, kształtowania się, to był czas przyjaźni, a nie tylko okrutnego leczenia. Nie bój się onkologii, to może być fajne miejsce. Stwórz sobie raj w
piekle. To możliwe. Dzieci to potrafią. Niestety, jedynym przykrym zdarzeniem może być utrata włosów :( Pamiętajcie, RAK TO NIE WYROK, TO DIAGNOZA.





Wera ma cukrzycę typu I. Jest to choroba nieuleczalna, zachorowała w wieku 6 lat. Od tego momentu jej życie zmieniło się o 360 stopni. Musi przestrzegać dietę, ograniczać cukier. Ogółem chodzi o to, że jej trzustka nie produkuje insuliny, która jest potrzebna do życia każdego człowieka. Początkowo używała insuliny w zastrzykach, po 2 latach otrzymała pompę insulinową (ACCU- CHEK Spirit) od WOŚP, co w chociaż minimalnym stopniu ułatwiło jej życie. Cukrzyca to cichy zabójca, gdyby Wera nie dbała o siebie, jej życie byłoby zagrożone. Gdyby miała zbyt niski lub wysoki cukier mogła by zapaść w śpiączkę i umrzeć. Przewlekłe złe wyrównanie cukrzycy, zwłaszcza hiperglikemii (wysoki poziom cukru) systematycznie pogarszają zdrowie i prowadzą do nieodwracalnych długoterminowych powikłań: uszkodzenie wzroku, nerek, układu nerwowego i innych narządów. Jest chora nie dlatego, że jadła za dużo słodyczy i była gruba. Nie to nie tak! Wręcz przeciwnie. Była chuda a w tym przypadku jej choroba jest GENETYCZNA. Co tu dużo mówić... Z tą chorobą da się żyć! :)









Życie daje nam w kość ale my pomimo codziennego trudu dajemy rade. Codziennie sie uczymy czegoś nowego, czegoś wartościowego. Choroba nie ma nas lecz my mamy chorobę. Nie można sie pogrążać w smutku, nie można sie załamywać i płakać, wiemy bywa ciężko ale życie jest tylko jedno! Korzystajcie z niego jak należy i cieszcie sie chwilą, by uśmiechu na waszych buziach nie brakowało nigdy :)